Szukałem przed momentem jakiegoś zdjęcia, którym mógłbym „zilustrować”
(brzydkie, takie niefotograficzne to określenie urągające jak twierdza niektórzy randze fotografii
przez duże F, bo przecież wartościowy obraz jako taki powinien bronic się sam
i zestawienie go z tekstem jest po prostu skandalem).

… ale o czym to ja…? a! już wiem :) zilustrować… kolejny wpis i zdałem sobie sprawę z tragicznej rzeczy: otóż:Nie ogarniam już (pewnie od dawna) swej fotograficznej spuścizny!

Zdjęć mam pierdyliony (przepraszam za zwrot ale przeczytany niedawno
bardzo mi się spodobał)… a więc powtórzę – Pierdyliony zdjęć. Już nie myślę nawet o tych na negatywach,
na dyskach, płytach zalegają RAW’y, po części publikowane, po części nigdy nawet nie otwarte.
Idea szuflady do której wielu z nas fotografuje chyba mnie przerosła, bo tak naprawdę niewiele w tym sensu, obraz/zdjęcie/fotogram bez odbiorcy nie istnieje a wiec bity zalegające w naszych szufladach to tylko stek lepiej lub gorzej upakowanych zerojedynek.

Powiadam zatem! – żeby nie było że nie mówiłem… pokazujmy swoje zdjęcia, TE zdjęcia!

Tym których nie przekonałem do tej pory swym przydługim wywodem, oraz tym którzy są zdegustowani
jego banalnym przekazem w celu zawoalowania problemu dedykuję poniższy tekst:

Pan Cogito a ruch myśli – Zbigniew Herbert

Myśli chodzą po głowie
mówi wyrażenie potoczne
wyrażenie potoczne
przecenia ruch myśli
większość z nich
stoi nieruchomo
pośrodku nudnego krajobrazu
szarych pagórków
wyschłych drzew
czasem dochodzą
do rwącej rzeki cudzych myśli
stają na brzegu
na jednej nodze
jak głodne czaple
ze smutkiem
wspominają wyschłe źródła
kręcą się w kółko
w poszukiwaniu ziaren
nie chodzą
bo nie zajdą
nie chodzą
bo nie ma dokąd
siedzą na kamieniu
załamują ręce
pod chmurnym
niskim
niebem
czaszki

—————-

Kiedyś, dawno temu, publikowałem (jak się okazało nawet w prawnym tego słowa znaczeniu)
całkiem sporo zdjęć. Co ciekawe były to dość unikatowe akcje gdyż nigdzie indziej te obrazy nie trafiały,
do większości z nich pewnie nawet zapodziałem źródła, więc istnieją one tylko w tamtej
wirtualnej przestrzeni.

Miejscem tym było fotoarts, niewielkie forum na którym spędziłem jakby nie patrzeć kawałek życia ale przede wszystkim poznałem wielu ciekawych ludzi.
Wiem, że niektórzy z nich zaglądają na tego bloga, tym nielicznym dedykuję zdjęcie z nagłówka tego przydługiego wpisu.

POZDRAWIAM

Pin It on Pinterest

Shares