Żeby nie było, że jak w polskim filmie – nic się nie dzieje… Dzieje się! tylko jakoś średnio literacko, ale po kolei. Wbrew pozorom pracuję, wbrew pozorom nie tylko na rusztowaniu ;) a bardziej serio ostatnie tygodnie, choć ubogie w fotografie ślubne zaowocowały imprezami eventowymi. Żeby było chronologicznie to: firmie Coca-cola towarzyszyłem 3 dni podczas pobytu w Piszu na Mazurach, niedługo potem, żeby nie było za blisko z Krakowa wycieczka na imprezę Abbota do Sopotu. W międzyczasie regularnie odwiedzam Cieszyn i Stolicę w zeszłym tygodniu zaliczyłem nawet komunię, na szczęście nie jako główny wykonawca a na zaproszenie rodziców jednej z komunistek. I co? Dzieje się! no dzieje…

Pin It on Pinterest

Shares