W sobotę byłem na ślubie… niby rutyna dla fotografa ślubnego, ale w sobotę byłem na ślubie jako gość. Tak się zdarzyło, że moi znajomi dawno się pożenili a dzieciaki z najbliższej rodziny jeszcze chyba nie prędko… także w roli gościa na ślubach doświadczenie mam nie tyle nieduże co odległe. Co prawda był pomysł, żebym i na tej imprezie fotografował, ale ostatecznie młody zdecydował, że woli się ze mną napić ;) Obsługa fotograficzna dostała się Borówie, także jest duża szansa że obejdzie się dubli ;)

Jest taki syndrom fotografa-gościa na ślubie, którego parę razy doświadczyłem któremu wydaje się, że jeżeli nie zabrał ze sobą całej torby a jedynie body z 35mm to nie fotografuje… Gorsi są tylko „fotografujący wujkowie”, którzy nie dość, że wchodzą w kadr, nie dość, że muszą mieć zdjęcia z tego samego miejsca co oficjalny fotograf, to jeszcze musza temat koniecznie skonsultować. I gdyby nie dochodzące z oddali „gorzko gorzko!” bywa, że ciężko jest się od nich uwolnić. Suma summarum, aparatu nie zabrałem. Wśród gości było jeszcze parę osób fotografujących, jednak najwyraźniej wyszli z tego samego założenia co ja, bo jedyna nieoficjalna dokumentacja foto-video robiona była telefonami. Ale maiło być nie o tym…

Miało być o tym, że stanąwszy po 2 stronie barykady fotografowani/fotografujący uświadomiłem sobie, że impreza minęła a ja mam wrażenie, jakby mnie tam nie było :( Nie zrozumcie mnie źle, bawiłem się super jak pozostali goście, jadłem, piłem, tańczyłem ale w quizie pt: Wesele w Młyńczyskach, byłbym grubo poniżej średniej.

Nie byłem na przygotowaniach, więc nie poznałem rodziców PM, nie wiem czy błogosławieństwo było wzruszające, czy raczej na wesoło. Nie widziałem z bliska makijażu…Nie znam detali: kiecki, bukietu, dodatków. Byłem w kościele ale nie wiem czy młodzi byli zdenerwowani czy na luzie, nie wiem jak patrzyli na siebie podczas przysięgi i potem. Na weselu spędziłem czas głownie w gronie znajomych… nie wiem jak i czy w ogóle inni goście się bawili. Nie usłyszałem dziesiątek historii, komentarzy i wspomnień ludzi którzy znali młodych ale inaczej niż ja. Nie wiem kto z kim przyszedł/wyszedł, pogodził/pokłócił, kto się opił lub nie [ no dobra, paru opitych może bym wymienił ] ale było inaczej, inaczej niż zwykle, kiedy fotografuję.

 

Pin It on Pinterest

Shares