Ślubem Lolki i Grebuza, czyli Lucyny i Grzegorza zakończyłem ubiegłoroczny sezon.

Na tej uroczystości byłem w dwojakim charakterze, po pierwsze jako gość [bo znamy się z Grzegorzem a chwilę
później z Lolką już kopę lat] po drugie jako fotograf. Pomyśleć, że zaczęło się to – a jakże mogło by być inaczej
– od fotografii, dawno temu gdy jeszcze czynnie moderowałem forum internetowe pasjonatów fotografii
– FOTOARTS. Jak to bywa przy okazji takich tworów szybko zorganizowała się grupa ludzi, którzy oprócz
statystycznego klepania w klawiaturę zaczęli spotykać się w realu. Wyjeżdżaliśmy wspólnie na wernisaże
(aka popijawy), plenery (aka – wiecie co) i regularne popijawy już bez obłudnych pseudokulturalnych alibi ;)

Czas płynął… dziś Fotoarts to już nie to samo miejsce, nie ci sami ludzie – jak to w życiu. Ale – także jak w życiu
– pozostały wspólne wspomnienia i ludzie z którymi, już nie tak często ale zawsze ochoczo spotykamy się przy
okazji różnych dziwnych okoliczności (aka…).

Ps. Nota bene Dominika i Maćko, o których sesji w stylu oldskul wspomniałem w temacie WSPOMNIEŃ BLASK
poznali się również dzięki Fotoarts ;)

Ok, dość tych ckliwości, poniżej kilka monochromatycznych kadrów ze ślubu Lolki i Grebuza.

 

Pin It on Pinterest

Shares